Siedemdziesiąt pięć lat
Droga Siostro, drogi Bracie.
Autor Księgi Rodzaju zauważa, że Abram miał siedemdziesiąt pięć lat jak wyszedł ze swego domu w nieznane. To wiek, w którym mógłby już powiedzieć, że najważniejsze osiągnięcie oraz najcięższe życiowe prace i zmagania są już za nim a teraz przychodzi czas na odpoczynek i podsumowanie. Bóg jednak dopiero w tym czasie wkracza w życie Abrama z tym, co dla niego i dla jego potomnych będzie najważniejsze.
Dlaczego tyle czekał? Może dlatego, by mi przypomnieć, że dla Boga nie ma takich sytuacji, o których mógłbym powiedzieć: "tu już nic nie można zrobić", "tu już nic się nie wydarzy", "w to już nie warto inwestować".
Czy ja mam takie sytuacje, nadzieje, plany, marzenia, pragnienia..., które osiągnęły swój 'siedemdziesiąty piąty rok życia' i w moje ocenie już nie da się z nimi nic zrobić.
Powierzę je wszechmogącemu Bogu. Może On czeka na ten czas.
Komentarze
Prześlij komentarz