Siedemdziesiąt pięć lat

Droga Siostro, drogi Bracie.

Bóg pragnie rozmawiać z nami. Bóg pragnie z Tobą rozmawiać. Poproś Ducha Świętego o światło i przeczytaj Słowo Boże tak, jakby On sam teraz mówił do Ciebie:

Pomyśl, które Słowo Cię pociąga, zatrzymuje na sobie. Jeśli takie Słowo (myśl) rozpoznasz, to będzie wskazówka, że Pan chce byś w tym miejscu się zatrzymała / zatrzymał bo to jest dzisiejsze  miejsce spotkania z Nim.
A jeśli nie rozpoznajesz takiego miejsca, skorzystaj proszę z tego, gdzie nasz Ojciec mnie zatrzymał (może też i Ciebie). Niech to Słowo od Słowa będzie Twoim Towarzyszem dnia:

Autor Księgi Rodzaju zauważa, że Abram miał siedemdziesiąt pięć lat jak wyszedł ze swego domu w nieznane. To wiek, w którym mógłby już powiedzieć, że najważniejsze osiągnięcie oraz najcięższe życiowe prace i zmagania są już za nim a teraz przychodzi czas na odpoczynek i podsumowanie. Bóg jednak dopiero w tym czasie wkracza w życie Abrama z tym, co dla niego i dla jego potomnych będzie najważniejsze. 

Dlaczego tyle czekał? Może dlatego, by mi przypomnieć, że dla Boga nie ma takich sytuacji, o których mógłbym powiedzieć: "tu już nic nie można zrobić", "tu już nic się nie wydarzy", "w to już nie warto inwestować".

Czy ja mam takie sytuacje, nadzieje, plany, marzenia, pragnienia..., które osiągnęły swój 'siedemdziesiąty piąty rok życia' i w moje ocenie już nie da się z nimi nic zrobić.

Powierzę je wszechmogącemu Bogu. Może On czeka na ten czas.

Komentarze